son g

06.08.2014

Prolog





Zostajesz skazana na wygnanie – słowa ojca dźwięcznie rozchodziły się w mojej głowie. Uniosłam ją do góry by móc spojrzeć w jego jedyne oko. Siedział niewzruszony na złotym tronie, bacznie mnie obserwując. Miałam wrażenie jakby w ogóle nie poruszyło go to, że właśnie wygnał własną córkę. Zagryzłam wargi starając się dobrać jak najwłaściwiej słowa.
– To był tylko niewinny żart. Przepraszam – wyszeptałam ze skruchą, czując rosnącą w moim gardle kulę.
– Niewinny żart nie wysyła ludzi do szpitala, Frey. Nie niszczy połowy zamku. Nie odbiera ludziom domów i miejsc pracy! – z każdym słowem głos króla stawał się donośniejszy i chłodniejszy. Wstał a sukno jego płaszczu opadło niczym groźna fala na podłogę. Powoli zbliżał się ku mnie, a jego twarz stawała się coraz bardziej kamienna.
– Naprawdę sądzisz ,że chciałam kogokolwiek okaleczyć. A może uważasz, że chciałam ich wszystkich zabić? – nie pozwoliłam mu pierwszemu dojść do słowa. Odsunęłam się gwałtownie do tyłu, krzycząc i gestykulując. – Nie jestem morderczynią Ojcze! – krzyknęłam przepełniona rozpaczą.
– Wiem o tym Frey. Wszyscy tu zebrani o tym wiedzą. Nie możemy jednak pozwolić by twoje czyny Cię nią stworzyły. – odparł spokojnie, stając kilka metrów przede mną. – Zostaniesz wysłana na ziemie.
– Ziemie?! – prychnęłam – Lepiej od razu mnie zabij, lub zamknij. Tak samo jak Lokiego, bo sprawiał problemy – syknęłam czując piekące łzy w oczach. Wiem ,że Loki jest zdrajcą, ale jest także moim bratem. I mimo tego co zrobił zasługuję na lepszy los niż gnicie w lochu.
– Decyzja została podjęta – jednym płynnym ruchem odwrócił się ode mnie. Odciął się ode mnie i od problemu jaki stwarzałam. Miałam zostać zesłana na ziemie. Do ludzi którzy zabijają się wzajemnie. Którzy są tak zacofani i bezbronni jak jednodniowe Asgardzkie dziecko. Zaciskając dłonie w pięści spojrzałam na matkę. Wpatrywała się we mnie szklanymi oczami, jednak nie odezwała się ani słowem. Wiedziałam, że nic nie powie. Nawet jeśli jako moja matka nie chciała mojego wygnania, to jako żona Odyna godziła się z jego wolą. Zawsze tak było i będzie. Jej zdaniem jego decyzje nigdy nie są pochopne. Odwróciłam wzrok by się nie rozpłakać.
– Thor – szepnęłam ledwie słyszalnie. Mój starszy brat stał oparty o jedną z monstrualnych kolumn. Wzrok miał skierowany w stronę tłumu, który za mną stał, a jego twarz nie wyrażała żadnych emocji. Nic! Nawet lekkiego drgania wargi. Po prostu NIC! I właśnie to zabolało mnie najbardziej. Gdy to go ojciec wygnał i zesłał na ziemie, krzyczałam, kopałam i walczyłam z kim popadnie. Za nic nie pozwoliłam by mój brat musiał żyć na tej nędznej planecie.
– Dobrze Wszechwładco, niech zatem stanie się twoja wola – specjalnie zwróciłam się do niego oficjalnie, tak jak to robią podwładni. Bowiem żaden ojciec nie wygnał by swojego dziecka na inną planetę. Tak więc ja nie mam już ojca. Nie mam matki, ani braci. Pozostałam sierotą. Uklękłam najpierw na jedno kolano a następnie na oba i pustym, obojętnym spojrzeniem zlustrowałam orszak obok tronu.
Ojciec podszedł jeszcze kilka kroków do mnie i delikatnie łapiąc mnie za ramię, podniósł mnie z powrotem na nogi.
– Nie musisz przede mną klękać córko.
– Ależ muszę królu – ból, ból i jeszcze więcej bólu. Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale miałam ochotę zadawać jedynie ból. Tak jak oni mi go zadali kilka minut temu. Odyn kiwnął głową i złapał za moje bransolety. Dopiero teraz zareagowałam.
– Nie możesz mi ich zabrać. Bez nich jestem bezbronna – krzyknęłam, starając się ruszyć. Ojciec był jednak zbyt szybki i jednym ruchem ściągnął obie złote poręcze z moich nadgarstków. Czułam się bez nich naga .
– Żadnych mocy, żadnych atrybutów władzy. Podczas pobytu na ziemi nie będziesz Frey Line As, Boginią Deszczu, córką Odyna, potomkinią rodu Asów, dzieckiem Asgardu. Będziesz żyć wśród ludzi i człowiekiem się staniesz – przy każdym kolejnym słowie zrywał kolejny z moich atrybutów. Łzy mimowolnie płynęły po moich policzkach.

– Nienawidzę Cię. Nienawidzę Was wszystkich. Nigdy nie wybaczę tego Asgardowi.  











5 komentarzy:

  1. Piękny nagłówek. Poza tym podoba mi się zamysł opowiadania. Odyn pilnuje porządku i zawsze go w ten sposób sobie wyobrażałam i ze stanowczym człowiekiem kojarzyłam, zresztą taki też był - mądry, miał uczucia, ale zasady także. Wiedział czym się kierować, a Frey musiała narozrabiać i niestety spotkała ją kara.
    Jestem ciekawa, jak potoczą się jej losy.

    P.S.
    No i liczę, że Loki będzie Lokim, a nie milusim chłopaczkiem. ;) <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Och, nawet nie wiesz, jak się cieszę, że takie opowiadanie powstało!
    Zanim do szczegółów, nagłówek przyprawił mnie o chwilowy brak oddechu! Jest taki idealny, no i oczywiście Holland Roden we wcieleniu Frey!
    Co do opowiadania, jestem ciekawa dalszych losów bohaterów, choć moim zdaniem chociaż jedną moc tatuś mógł jej zostawić. No nic!
    Czekam na ciąg dalszy, kocham, całuję!
    nd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. asdfghjkl!!! właśnie ogarnęłam, że Iron Man będzie miał, chociaż pewnie malutką, ale jednak(!), rolę w tym opowiadaniu!
      jezu, kocham cie!
      nd.

      Usuń
  3. Wow! Cudowny prolog :) Zapowiada się ciekawa historia, a ja z przyjemnością zagłębię się w dalsze rozdziały, gdyż uwielbiam takie opowiadania :)
    Pozdrawiam!
    Ana

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawiona Twoją twórczością postanowiłam również zajrzeć tutaj :) I cieszę się, że to zrobiłam! Wspaniale rozpoczynająca się historia, która idealnie obrazuje charakter bohaterki i zebranych w sali. Wielkie brawa za wspaniałą pracę!
    PS: Wspaniały szablon <3 Sama robisz? Jeśli tak to będę błagać, abyś i mi kiedyś zrobił! :)

    OdpowiedzUsuń