son g

07.12.2014

VIII Ujawniony Sekret



Uważaj! – krzyk Theo rozdzwonił mi się w uszach, co poskutkowało mocniejszym uciskiem na przedmiocie przede mną. Szarpnęło nami do przodu w momencie, gdy silnik maszyny zgasł.
– Obsługa konia jest w zupełności łatwiejsza – wyszeptałam zdejmując nogę z hamulca.
– To tylko samochód. – Theo poprawił pas i spojrzał na mnie z politowaniem. – Wczoraj szło ci lepiej, dzisiaj znowu jesteś rozkojarzona. Frey co się dzieje? – westchnęłam nadal ściskając kierownicę. Minęły już dwa tygodnie odkąd ostatni raz widziałam Ericka. Jego obecność i sny, które powtarzają się co noc, nie dawały mi spokoju. Skupiony i czujny wzrok Theo przewiercał mnie na wskroś. Mężczyzna pokiwał głową jakby wszystko rozumiał, choć nie odezwałam się ani słowem i bez zawahania sięgnął po moją torebkę znajdującą się z tyłu. Widząc co z niej wyciąga, natychmiast rzuciłam się w jego kierunku, ale przez moje gwałtowne poruszenie, pasy zablokowały się i przygwoździły mnie z powrotem do siedzenia.
– To moja własność. Rozkazuję ci ją odłożyć! – wrzasnęłam, patrząc z przerażeniem na swój notes w jego rękach. Ten jednak bez mrugnięcia okiem, otworzył go i zaczął werbować strony.
– Co to jest? – jego palec zatrzymał się na szkicu Tablicy Życia, którą rysowałam ostatnio zawzięcie, starając się zrozumieć czemu o niej śnie. Poddając się, usiadłam wygodnie, wzrok kierując na przednią szybę.
– Tablica Życia, która znajduję się w Asgardzie a konkretniej w skarbcu Odyna. – Wyprzedzając jego pytanie kontynuowałam. – Runy, które się na niej znajdują oznaczają „Tych, którzy siedzą w ciemnościach”, czyli pierwszych Bogów Asgardu. – Theo uniósł w zdumieniu brwi.
– To taka tablica z przykazaniami, jak ta Mojżesza?
– Nie. Tak naprawdę nie zawiera ona zbyt dużo informacji. Wiemy jedynie, że Ci o których ona mówi, byli najpotężniejszymi i najstarszymi Bogami, których miejsce przebywania jest owiane tajemnicą. Niewiele o nich wiemy. Większość z nas traktuje ich jak mit, bajkę którą opowiada się dzieciom przed snem. Jednak mój ojciec wierzy, że nadejdzie dzień, w którym powrócą i Asgard stanie się największą potęgą we wszechświecie.
– Wygląda na ułamaną.
– Znaleziono tylko jej część – wyjaśniłam mu, spoglądając na rysunek. – Podobno zawiera ona pradawną moc i wiedzę, jednak nikt nie wie jak ją posiąść. – Niespodziewanie Theo przewrócił stronę i naszym oczom ukazała się postać Ericka.
– A to kto? – Głos Theo stał się nienaturalnie niski. Spojrzałam na niego zaskoczona, ale i całkowicie zagubiona. Nie miałam pojęcia co powinnam mu powiedzieć a czego nie.
– Erick – zaczęłam cicho. – Mój były chłopak z Asgardu. – Lustrowałam kątem oka twarz bruneta by dostrzec jego reakcje. Ten zacisnął szczękę i płynnym ruchem zamknął notes.
– Wybacz nie powinienem go przeglądać. – Nie patrząc na mnie, zaczął niecierpliwie bawić się pasem.
– Nic się nie stało, powinnam o nim wspomnieć. Zerwaliśmy ze sobą jeszcze przed moim wygnaniem. Wszechojciec nie akceptował tego związku. Erick jest potomkiem czarownika i... – zaczęłam się jąkać, nie wiedząc czemu tłumacząc mu się z mojego życia miłosnego. Nie wiem co mnie opętało, przecież go to zapewne nie interesuje. Jednak mogłabym przysiąc, że gdy wspomniałam o zerwaniu, Theo rozluźnił się. Spojrzałam na przedmiot w swoich dłoniach i coś mnie tchnęło. Cokolwiek łączyło mnie i Ericka w tej chwili było nie ważne. Zdradził mnie i oszukał. Nie wiedziałam co z tego co mówił było prawdą a co nie. Zaś Theo, był jedyną istotą na tej dziwnej planecie, do której miałam całkowite zaufanie. Powierzyłabym mu swoje życie i naraziła własne by go ratować w razie potrzeby. Był czasami aż przesadnie honorowy i opiekuńczy, ale to właśnie czyniło go Nim – kimś wyjątkowym. Uśmiechnęłam się mimowolnie i z głębokim westchnieniem dodałam.
– Jest coś jeszcze. – Jego czekoladowe tęczówki skupiły się na nowo na mnie. Wpatrując się w nie zawahałam się nad swoją decyzją.
– Frey co się dzieje? – Bruzda pomiędzy brwiami, która pojawiała się u niego za każdym razem, gdy się martwił, utwierdziła mnie w decyzji.
– Erick jest na Ziemi. – Twarz mężczyzny najpierw wykrzywiła się w szoku a następnie przeszedł przez nią niebezpieczny cień.
– Od jak dawna?
– Sądzę że przybył zaraz po mnie. Jednak dopiero dwa tygodnie temu przyszedł się ze mną spotkać. – Theo przyłożył zaciśniętą pięść do ust. Poczułam jak przez moje ciało przechodzi zimny dreszcz. Nie chciałam by był na mnie zły.
– Theo przepraszam. Musisz mnie zrozumieć. Znam Ericka od dziecka, był moim najlepszym przyjacielem w Asgardzie. Bałam się co się z nim stanie, gdy dowiecie się, że jest na Ziemi. – To co ujrzałam następnie w spojrzeniu bruneta o mało nie przyprawiło mnie o płacz.
– Naprawdę sądzisz, że skrzywdziłbym twojego przyjaciela? Tak złe zdanie masz o mnie? O ludziach? – Jego niedowierzanie i zawód w głosie były niczym zimny prysznic. – Nie jestem potworem, nikt z nas nie jest. Jednak możesz zrozumieć, że goście z twojego kraju nie zawsze są przyjaźnie nastawieni. Jeśli ten cały Erick przybył w pokoju to masz moje słowo, że nic mu nie grozi. – Spojrzałam na dłonie, walcząc z gulą w gardle.
– Tylko że on nie przybył w pokoju – wyszeptałam prawie nie słyszalnym głosem. – A przynajmniej tak mi się wydaję. Sama nie wiem co mam sądzić. – Gorące krople zaczęły spływać mi po policzkach, skapując na notes przede mną. Poczułam jak palce Theo delikatnie zakładają mi włosy za ucho a następie opuszkami dotyka mojego rozgrzanego policzka. – To on włamał się do mojego pokoju. Oszukał mnie, patrząc mi prosto w oczy. – Spojrzałam w stronę przyjaciela, całkowicie tracąc nad sobą kontrolę. – Zdradził mnie. Po tym wszystkim co razem przeszliśmy, co do siebie czuliśmy, oszukał mnie. Potraktował jak obcą. – Theo drugą dłonią odpiął mi pasy i przyciągnął ku sobie. Jego silne ramiona i zapach dały mi poczucie bezpieczeństwa, którego potrzebowałam.
– Ja nigdy cię nie zdradzę. Obiecuję – wyszeptał.



Gdy się uspokoiłam, brunet odwiózł mnie do domu, wcześniej kończąc moją naukę jazdy. Przekroczyłam próg domu lżejsza, nie musząc już okłamywać przyjaciela. Skierowałam się od razu w stronę kuchni, wiedząc że o tej porze jest w niej Natalie, która przyszykowuję dla nas posiłek. Zaskoczeniem więc było ujrzenie w niej także Geralda.
– Witajcie. – Przywitałam się jak zwykle z lekkim ukłonem.
– Frey, jak dzisiaj poszła nauka? – Kobieta usiadła obok męża, wpatrując się we mnie z ciekawością.
– Przestałam mylić gaz z hamulcem, to już jakiś postęp – odpowiedziałam zajmując miejsce naprzeciwko niej. Przygryzłam wargę zrezygnowana. Tak naprawdę uczyłam się obsługi tego ziemskiego pojazdu dłużej niż w dzieciństwie jazdy konnej i zaczęłam wątpić czy kiedykolwiek ujarzmię tą bestię. Poprawiłam więc z roztargnieniem włosy, zmieniając temat.
– Czy przyszła już nowa lampa nocna do mojej sypialni?
– Kochanie czyżby tamta się popsuła a może trzeba tylko wymienić żarówkę? Gerald sprawdzi ją po obiedzie. – Natalie uśmiechnęła się do mnie troskliwie. Zmarszczyłam brwi zdziwiona.
– Nie, na pewno się nie przepaliła. Została zniszczona podczas włamania. Sama zaproponowałaś zakup nowej. – Moje zaskoczenie ustąpiło miejsca szokowi, gdy kobieta spojrzała na mnie przerażona.
– Ktoś się włamał do twojej sypialni?!
– Frey, czemu o niczym nam nie powiedziałaś? – Gerald poderwał się gwałtownie z miejsca. – Trzeba powiadomić Theo i Christine, oraz S.H.I.E.L.D. – Zagrodziłam mu drogę otępiała.
– Już ich wezwałeś. Dwa tygodnie temu, gdy odkryłam, że ktoś wywrócił moje rzeczy do góry nogami. – Zdumienie, które ujrzałam w jego oczach nie pozostawiało złudzeń. Oni naprawdę nic nie pamiętali, a to mogło oznaczać tylko jedno – ktoś nie chciał by pamiętali.
– Wymazano wam pamięć – wyszeptałam ledwo słyszalnie. – Przepraszam, boli mnie głowa. Musiało mi się coś pomylić. – Wybełkotałam, wycofując się z pomieszczenia z piekącymi łzami w oczach.


Wbiegłam do pokoju jak poparzona, nie pamiętając jak udało mi się wejść po schodach. Miałam rację, ktoś naprawdę przybył ze mną z Asgardu i teraz knuje przeciwko mnie. Tylko dlaczego? Jakim zagrożeniem mogę być tutaj, bez mocy? Ciężko oddychając osunęłam się na podłogę, nie mogąc uporządkować myśli. Być może dlatego, że nie miały one sensu. Skuliłam się, próbując opanować drżenie ciała. Ktoś próbował mnie zabić i zapewne spróbuje znowu a ja nie wiem nawet jak mam się bronić, czy w ogóle jestem w stanie. Jeśli się nie mylę, mój wróg pochodzi z Asgardu a historia pokazała, że człowiek w starciu z Asgardczykiem nie ma szans. Mój wzrok utkwił w oknie i tym samym wpadłam na szalony pomysł. Jest ktoś kto powie mi czy moje życie jest zagrożone. I wiedziałam jak się z tą osobą skontaktować. Zbiegłam po schodach na trzęsących się nogach.
– Idę na chwilę do Theo i Christine, zostawiłam coś w samochodzie – krzyknęłam i nie czekając na jakąkolwiek reakcję, wybiegłam na zewnątrz. Moje nogi samoistnie się poruszały, co rusz się plącząc. Nie wiem czy kiedykolwiek biegłam tak szybko. Pobudzane przez adrenalinę, strach i łzy, zaprowadziły mnie wprost pod dom moich opiekunów. By dostać potrzebne mi odpowiedzi musiałam dostać się za miasto a do tego potrzebny mi być samochód. Wolałabym konia, ale zdążyłam się już zorientować ,że nie jest to popularny środek transportu w tych stronach. Wyjęłam z kieszeni zapasowe kluczyki, które dostałam od Theo i bezszelestnie wsiadłam do pojazdu. Kradzież samochodu dwójce wyszkolonych agentów okazało się łatwiejsze niżbym sądziła. Zadowolona z siebie wcisnęłam prawidłowo gaz i ruszyłam przed siebie. Podczas jazdy przestałam mylić gaz z hamulcem, ale to tylko dlatego, że tego drugiego nie używałam. Zdziwiłam się więc, że nie zatrzymała mnie żadna policja, ani zaniepokojeni mieszkańcy. Cudem było też to, że nie rozbiłam się na najbliższym znaku drogowym lub drzewie. Mijając znak „Little Falls żegna gości” Poczułam dziwny ucisk w żołądku. Ze zdenerwowania pociły mi się dłonie, w czego rezultacie trudniej było mi utrzymać kierownicę. Widząc zjazd na polną drogę, gwałtownie skręciłam o mało nie tracąc panowania nad pojazdem.
– Spokojnie maleńki, już prawie jesteśmy – wyszeptałam całkowicie zapominając, że nie prowadzę żyjącej istoty. Dopiero będąc na szczycie polany, wcisnęłam gwałtownie hamulec. Wysiadłam pośpiesznie z pojazdu, nie zgaszając świateł. Melodia wydobywająca się z samochodowego radia dodawała krajobrazowi mroku i tajemniczości. I choć dopiero zmierzchało, czułam jak po plecach przebiega mi zimny dreszcz i uczucie, że ktoś mnie obserwuje. Ustałam stabilnie na gruncie i skierowałam wzrok w niebo.
– Heimdallu – wyszeptałam. – Thor obiecał, że będziesz nade mną czuwał. Obiecał, że przybędzie gdyby coś mi zagrażało. Dlaczego więc go jeszcze nie ma? Czemu muszę się z tym mierzyć sama? – Mimo starań, poczułam jak po policzkach zaczynają mi spływać gorące łzy.
– Proszę daj mi jakiś znak, cokolwiek, jeśli moje życie jest zagrożone. Bowiem nawet bez waszej pomocy muszę jakoś walczyć, nie mogę pozwolić się zabić i by zraniono tych, na których mi zależy a którzy są tu ze mną. Heimdallu proszę! – krzyknęłam głośniej, łamiącym się głosem. Z sekundy na sekundę wpatrując się w nocne niebo, obraz przed moimi oczami rozmazywał się. Dopiero stojąc na tej polanie, w ciszy przerywanej jedynie przez wiatr i muzykę z radia, poczułam się naprawdę samotna. Ludzie, którzy mnie otaczali byli dla mnie ważni, byli też żołnierzami, ale przede wszystkim byli tylko ludźmi i jak widać po tym co przytrafiło się państwu Greyson, są kruchsi i bardziej bezbronni niż sądziłam.
– Wyparliście się mnie. Pozbawiliście mnie mocy. Oddaliście w ręce ludzi, tak naprawdę nie pytając ich o zgodę. A teraz oczekujecie, że umrą za mnie? – Syknęłam przecierając rękawem oczy. – Ktokolwiek to jest. Czymkolwiek jest ta istota, która mnie prześladuję, nie jest człowiekiem. Tym samym nie jest ona problemem Ziemian ale Waszym. Asgard mógł przekreślić mnie, ale nie wyrzeknie się tego co się stanie z tymi ludźmi. Błagam Cię Heimdallu, powiedz mi. – Opadłam na kolana, chowając twarz w dłonie. – Powiedz mi czy oszalałam. Czy jednak mam rację i jakiś mroczny cień podąża za mną od Asgardu? Powiedz mi ,że Thor nie zostawi mnie tu na pewną śmierć. Powiedz, że jest rozwiązanie. Potwierdź, że Ci ludzie nie zginą z mojej winy jak to było w przypadku Lokiego. Proszę. Błagam Cię na Starych Bogów, nie zostawiaj mnie. – I wtedy ujrzałam ją. Niby niczym nie wyróżniała się i dla zwykłego obserwatora była tylko gwiazdą. Jednak dla mnie ten jedyny błyszczący i migający punkt na granatowym, czystym niebie, był czymś więcej. Był znakiem od przyjaciela, przysięgą, że jednak jest nadzieja. Westchnęłam, nie mogąc przestać wpatrywać się w ten niewielki punkcik. Nie wiem nawet ile czasu minęło, ale w pewnym momencie gwiazda zaświeciła jaśniej i w następnej chwili spadła. Wstrzymałam oddech, podnosząc się z ziemi. Wsiadłam powoli do samochodu, wciąż nie mogąc ukryć szczęścia, że jednak nie zostałam całkowicie opuszczona przez swoich rodaków. Wszelkie wątpliwości były tylko chwilowym zwątpieniem, wywołanym bezradnością. Oparła głowę o kierownicę.  Poczułam wibrację w kieszeni kurtki. Byłam przygotowana na monolog ze strony swoich opiekunów, zaskoczeniem więc było, że dzwoniła Lana.
– Lana? Hej – wyszeptałam starając się zabrzmieć naturalnie.
– Frey? Dzięki Bogu odebrałaś. Nie uwierzysz co się stało. – Panika w jej głosie udzieliła się także i mnie. Wyprostowałam się jak struna, wyczekując jej słów.
– Ktoś włamał się do mojego pokoju. Wszystkie rzeczy są wywrócone do góry nogami. Moi rodzice panikują, bowiem cały czas byli w domu. Jaki złodziej włamuję się w biały dzień i to w czasie gdy ktoś jest w domu. Co dziwniejsze nikt nic nie słyszał.
– Jesteś cała? – zapytałam choć inne pytanie miałam na końcu języka.
– Tak, nic mi nie jest. Nie było mnie wtedy w domu. Tak naprawdę nic nie zginęło. Cokolwiek ta osoba chciała ukraść, nie znalazła tego.
– A mój kamień? – zapytałam niby od niechcenia, choć wszystko we mnie krzyczało.
– Nie było go w pokoju. Ukryłam go gdzieś indziej. – Westchnęłam, chcąc jej podziękować, jednak mój wzrok wyłapał coś dziwnego. Na niebie zaczęły pojawiać się nowe spadające gwiazdy, jedna po drugiej, tworzyły kaskadę jasnych punktów, które rozjaśniły niebo. Było w nich coś dziwnego, niebezpiecznego, coś co w niczym nie przypominało poprzedniej gwiazdy.

– Co się dzieje Heimdallu? – wyszeptałam chcąc wysiąść, ale drzwi nie chciały się otworzyć.
Zaczęłam szarpać za klamkę, ale nic to nie dało. Przekręciłam kluczyk w stacyjce, ale nic się nie stało. Z kratek od klimatyzacji, zaczął wydobywać się dym. Jego gęste kłęby w ekspresowym tempie wypełniały wnętrze pojazdu. Telefon mimowolnie wysunął mi się z dłoni, upadając mi pod nogi. 
– Pomocy! – wrzasnęłam, choć wiedziałam, że nikt mnie nie usłyszy. Zaciskając dłonie w pięści uderzałam z całej siły w szybę. Na daremno. Maskę samochodu zaczął trawić ogień. Tracąc siły, dusiłam się. Przyparłam twarz do okna, krzycząc z całej siły jaka mi pozostała. Już zamachnęłam się ponownie, gdy nagle moja dłoń zatrzymała się w połowie drogi, bowiem tam na skraju lasu ktoś stał. Postać ukryta w mroku stała odwrócona w moją stronę z wyciągniętą ku mnie dłonią.
– Czary – wyszeptałam osuwając się.


Na Starych Bogów wybaczcie mi :). Wiem, że ostatnimi czasy opowiadanie ma strasznie opóźnienia, ale ja zawsze w semestrze zimowym jestem nie do życia. Wszystko zmieni się po sesji, obiecuję :). Mam nadzieję, że mimo opóźnienia nie uciekliście :D Rozdział jest troszku dziwny, ale mogę was zapewnić, że wszystko dzieję się według mojej rozpiski i wkrótce zaczniecie dostawać odpowiedzi na nurtujące Was pytania. :D Pozdrawiam Was serdecznie  Pod spodem daję zdjęcie Tablicy o której była mowa w rozdziale. 

9 komentarzy:

  1. O my God, it's fantastic!!! Tylko czemu urwałaś w tym momencie? Czemu tu? Czemu teraz? Jak możesz być tak okrutna? W tak ekstremalnym momencie mało kto urywa. Wiesz, że przez to dostaje się szału, bo chce się wiedzieć co będzie dalej?
    Czemu ten ktoś tak bardzo chce się pozbyć Frey i czemu tak bardzo chce kamień?
    (Przez cb moja wypowiedź składa się z prawie samych pytań XD)
    Epicko budujesz napięcie. Proszę, pisz szybko, bo nie wytrzymam XD
    Pozdrawiam,
    Viv

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo <3 :* Uspokoję cię trochę bowiem rozdział pojawi się jednak w ten weekend a nie za dwa tygodnie. Muszę wam jakoś wynagrodzić poprzednią przerwę. :)

      Usuń
    2. Już skaczę z radości ^^

      Usuń
  2. Ludzie sobie kurde wolne robią eh no cóż nie narzekam Rozdział całkiem spoko tylko czemu powiedz mi w takim momencie hmm? Mam nadzieje że następny rozdział pojawi się szybciej i rozwieje moje wątpliwości do do akcji
    Pozdrawiam Lupin
    Ps.U mnie nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha ^^ no niestety takie czasy nastały i wszyscy biorą wolne. :D Dziękuje bardzo <3 rozdział pojawi się wkrótce.

      Usuń
  3. Hej :)
    Udało mi się w końcu przebrnąć przez wszystkie rozdziały :) Na szczęście lub nieszczęście jestem przeziębiona, więc mam od groma czasu.
    Przechodząc do rozdziału lub do całości opowiadania jest nieźle :) Historia coraz ciekawsza. Pojawia się coraz więcej pytań, postaci i dziwnych zdarzeń. Zaciekawiła mnie postać Erika, ogólnie to dziwny facet. Jestem ciekawa czy to on jest za to odpowiedzialny, ale jeśli by to on był zagrożeniem dla Frey Loki raczej nie przysłałby go na Ziemię. Chyba... Przynajmniej tak mi się wydaje. Mając do czynienia z Lokim niczego nie można być pewnym. W każdym bądź razie jeśli nie Erik to ktoś na pewno i nie mogę doczekać się rozwiązania tej zagadki :)
    Mam nadzieję, że następny rozdział pojawi się niebawem, bo nie mogę się już doczekać :)
    Pozdrawiam i weny życzę :D
    Ana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och <3 Dziękuje bardzo, nawet nie wiesz jak mi się buzia szczerzyła czytając twoje komki :D Co do retrospekcji to na pewno będą dwa rozdziały, które w całości będą im przeznaczone, mam nadzieję, że to w jakimś stopniu Cię zadowoli :D.
      Dziękuje raz jeszcze :*

      Usuń
  4. Rany! Dzieje się i to nie mało. Chwilami niby mam już jakieś podejrzenia, a później stwierdzam, że nic nie wiem. Szaleństwo. Lecę czytać dalej.

    OdpowiedzUsuń
  5. O boże! W ostatniej scenie to czułam jak moje serce zaczyna bić szybciej. Kto to jest?! Czary? Proszę nie mów mi, że to Loki... ale w sumie po co miałby ją wtedy ostrzegać przed pożarem, jeśli potem miały ja zabić. Bezsensowne...

    OdpowiedzUsuń