son g

25.08.2014

II Sojusznicy

Zostałam zaprowadzona do olbrzymiego, czarnego statku powietrznego, który oni określili mianem 'Samolotu'. Dlaczego? Jak coś sterowanego ich własnymi rękoma mogło być nazwane samo-lotem, w końcu nie była to przecież maszyna na tyle inteligentna by samoistnie się poruszać. Nie miałam jednak czasu się nad tym dłużej zastanawiać, bowiem agent Coulson zaczął przedstawiać mnie swoim podwładnym.
– Oto agent specjalny Ward, agentka specjalna May... – wymieniał nazwiska, a ja ponad wszystko starałam się dopasować je do twarzy. Zaczynałam czuć się przytłoczona. Ostatnia była Skye, która wydawała się sympatyczna, jednak nie pasowała mi na agentkę.
– Skye da ci coś na przebranie i jeśli nie masz nic przeciwko to omówimy plan wprowadzenia cię wśród ludzi – pokiwałam głową, siląc się na wymuszony uśmiech. Wcale nie chciałam się wpasowywać, nie chciałam pozbywać się swoich ubrań. Chciałam tylko wrócić do domu, by ojciec przyznał ,że chciał mnie tylko nastraszyć, że moja kara minęła. Poczułam czyjąś delikatną dłoń na swoich plecach. Kojące ciepło rozeszło się po moim ciele przerywając atak paniki. Uśmiechnęłam się z wdzięcznością do Skye.

– Wszystko się ułoży, zobaczysz – popchnęła mnie delikatnie w stronę szklanych drzwi. Chciałabym jej uwierzyć. Naprawdę

***

Stałam pośrodku tego samego pomieszczenia co wcześniej, przebrana w białą sukienkę w czerwone kwiaty, w pasie przewiązanej pasem z mojego starego ubioru. Otaczająca mnie grupa osób już od ponad godziny dyskutowała o tym, gdzie powinni mnie wysłać. Ja zaś stałam co rusz poprawiając materiał sukienki, przerażona jej krótkością.
– Powinniśmy wysłać ją do placówki S.H.I.E.L.D., naprawdę nie rozumiem czemu dyrektor Fury nie zgadza się z tym pomysłem – głos zabrał agent Ward, który razem z resztą nachylał się nad szklanym ekranem, na którym wyświetlały się różne obrazy i pisma.
– Ponieważ mamy jej obecność zachować w tajemnicy, a przewiezienie jej do naszej placówki może wywołać masę pytań nie odpowiednich osób – głos mężczyzny wydobywał się z małego urządzenia leżącego pośrodku blatu. Wszyscy łącznie ze mną słysząc go poruszyli się nagle, całkowicie zapominając o jego 'obecności'. – W dodatku wątpię, czy jej brat byłby zachwycony zamknięciem jej w placówce pełnej agentów, kiedy jasno się wyraził na temat jej jakiegokolwiek powiązania z naszą agencją – dodał głos z urządzenia.
– Byłaby przynajmniej bezpieczna – tym razem przemówiła kobieta stojąca z boku, nie pamiętałam jej imienia.
– Zdefiniuj 'bezpieczna' – zapytał ktoś inny i konwersacja na nowo się zaogniła. Stałam z boku nerwowo dotykając lewego nadgarstka, gdzie jeszcze nie dawno znajdowała się jedna z bransolet. Jako, że nigdy ich nie zdejmowałam skóra w tym miejscu była delikatniejsza oraz bledsza. Z każdym ich słowem, każdym nowym pomysłem moja panika wzrastała. Zrobiłam krok do tyłu, czując jak dłonie zaczynają mi drżeć.
– Przestańcie – Skye spojrzała na mnie jak na tykającą bombę. Za jej wzrokiem podążyli inni.
– Wybacz Frey. Thor pojawił się tak nagle ,że nie mieliśmy czasu przygotować jakiegokolwiek planu. To Ciebie powinniśmy najpierw spytać o zdanie – Coulson podszedł kilka kroków do mnie. Puściłam nadgarstek skupiając całą swoją uwagę na jego osobie.
– Mnie – prychnęłam – Jeśli Wy ludzie, nie wiecie, gdzie na Ziemi znajdzie się dla mnie miejsce i czy w ogóle takie istnieje, to czy ja znam odpowiedź na to pytanie? – spojrzałam na każdego z nich, zatrzymując wzrok ponownie na agencie Coulson'ie. Widząc jednak ich zakłopotanie, postanowiłam nie być dla nich zbyt ostra. To nie ich wina ,że nagle została do nich przysłana księżniczka, którą muszą się zająć. A to wszystko dlatego ,że sama nie potrafi. Przymknęłam na chwilę powieki nabierając powietrza. 
– Zgadzam się z Lordem Fury – zaczęłam, podchodząc do blatu i niepewnie kładąc na nim dłonie. Nadałam taki tytuł głosowi z urządzenia, bowiem widziałam jaki posłuch wywołuję wśród swoich ludzi i jak bardzo liczą się z jego decyzją. Musiał być kimś bardzo ważnym.
– Nie podoba mi się opcja z siedzibą pełną uzbrojonych agentów. I to nie ze względu na moje bezpieczeństwo, czy też ujawnienie. Po prostu ja żyłam w ten sposób od urodzenia i jeśli tutaj, na ziemi mam szansę zakosztować czegoś innego, to w tym kierunku jestem przychylna – wszystkich uwaga była skupiona na mnie. Ta nagła cisza była nienaturalna i niepokojąca.
– Szczerze? Słyszałam tu wiele pomysłów i opinii, jednak jeśli mam już którąś z nich wziąć pod uwagę, to chciałabym usłyszeć co Skye ma do powiedzenia – wszystkich głowy jak na komendę obróciły się w stronę dziewczyny. Ta otworzyła usta ze zdziwienia. Tylko ona poza mną cały ten czas stała i przysłuchiwała się ich pomysłom. I tylko ona nie wyglądając jak typowy żołnierz była wstanie wymyślić jakiś 'ludzki' plan dla mnie. Kiwnęła w moją stronę z bladym uśmiechem.
– Sądzę ,że powinniśmy dać Frey szansę na zaaklimatyzowanie się, wpuszczając ją wśród ludzi, a nie zamykać – jej spojrzenie powędrowało w stronę agenta specjalnego Warda. Kąciki ust mimowolnie uniosły mi się ku górze. – Oczywiście na razie nie może mieszkać sama... – zaczęła a ja bezgłośnie przyznałam jej rację. Potrzebowałam osobistej służki, kucharza, sprzątaczki...
– Nic nie wie o naszej kulturze, technologii. Zamknięto by ją w psychiatryku lub wzięto za kosmitkę. Co w dzisiejszych czasach całkowicie zmieniło znaczenie – kontynuowała, a ja spojrzałam na nią z pod przymrużonych powiek. Czy ona właśnie nazwała mnie szaloną, lub głupią?
– Co więc takiego proponujesz? – zapytał zmęczonym głosem jeden z agentów. Nim jednak Skye zdążyła otworzyć usta, głos zabrał agent Coulson.
– Ja wiem co ona ma na myśli i ma całkowitą rację – spojrzał najpierw na nią a potem na mnie, był wyraźnie podekscytowany. – May lecimy do Little Falls w stanie Nowy York. Skye możesz zaprowadzić Frey do jej kabiny, niech odpocznie. Widzimy się wszyscy na miejscu. Mam kilka telefonów do wykonania – rozdzielił obowiązki po czym bez słowa się oddalił.


Moja 'kabina' sama w sobie była mniejsza niż moje poprzednie łoże. Te zaś, które znajdowało się tutaj było wąskie, twarde i miało tylko jedną poduszkę. Jedynym plusem było niewielkie okno ,dzięki któremu mogłam spoglądać na świat z lotu ptaka. Był piękny, to musiałam przyznać. Słońce ,które powoli zbliżało się ku horyzontowi miało niesamowicie pomarańczowy kolor, wręcz mieniło się na czerwono. Przypominało mi te w Asgardzie. Ziemskie jednak było mniejsze. Przymknęłam powieki czując nadchodzące łzy.
Od wydania wyroku w mojej sprawie, do jego wykonania minęło tak niewiele czasu. Nie dane mi było pożegnać się z tak wieloma osobami, z tyloma miejscami. Wszystko działo się tak nagle, jakby ojcu zależało na szybkim pozbyciu się mnie. W tym całym zamieszaniu nie miałam nawet chwili samotności, by oddać się żalu i rozpaczy po utracie swojego dawnego życia. Pozwoliłam więc gorącym łzom płynąć, rozpalając chłodne policzki.
– Przepraszam – wychlipałam, tak naprawdę mając na myśli siebie samą. W tej chwili to właśnie mnie było mi najbardziej żal. Wsunęłam dłoń pod szeroki pas, który zachowałam z swojego poprzedniego ubioru, tłumacząc się tym ,że doda on tej ziemskiej sukience asgardzkiego charakteru. Wyjęłam spod niego białą chusteczkę, którą dostałam kiedyś od Thora. Rozsunęłam powoli jej śnieżnobiałe rogi, ujawniając ukryty w niej księżycowy kamień. Z opowieści Heimdalla wiem ,że ziemski księżyc lśni tylko z powodu odbijającego się światła słonecznego, sam w rzeczywistości jest szary i smutny. Asgardzki księżyc jest inny. Jego srebrna poświata jest naturalna, zaś jego powierzchnia przypomina kryształ. Kamień który trzymam w dłoni pochodzi właśnie z niego. Podobno jest niebywale rzadki, bowiem trzeba olbrzymiej siły, by choć zarysować powierzchnie naszego księżyca. Nawet będąc tu na ziemi dostrzegałam w nim delikatne migotanie, które oświetlało mi palce. Mój umysł wypełniły obrazy Asgardu, jego ludu i krajobrazów.
Słysząc kroki szybkim ruchem zwinęłam kamień w chustę i wsunęłam z powrotem za pas. Wzrok wlepiłam w okno starając się zatuszować swoją małą tajemnicę.
– Frey – usłyszałam niepewny głos Skye, która przystanęła po drugiej stronie niezbyt grubych, przesuwanych drzwi.
– Proszę wejdź – odpowiedziałam głośniej niż zamierzałam. Mój głos nadal trochę drżał.
– Zaraz będziemy lądować. Coulson prosił bym cię przyprowadziła – przetarłam oczy powoli wstając.
– Przepraszam – wyszeptała gdy ją mijałam. Miała rację, pozwolono mi odpocząć a w rezultacie zawołano mnie po niecałej godzinie. Westchnęłam krocząc za dziewczyną. Po drodze czułam jak samolot się obniża. Znałam to uczucie. Gdy Thor po raz pierwszy otrzymał moc Mjöllnir'a był nie do zniesienia. Zamęczał wszystkich szczegółowymi opisami jego wspaniałości i potęgi. Oczywiście na tym się nie kończyło. Jako ,że dzięki nowej broni, mógł w pewnym sensie latać, uwielbiał zabierać mnie na te 'przejażdżki'. Nie powiem było to dość imponujące. Czuć na własnej skórze potęgę wzbijania się w przestworza. Uwielbiałam te krótkie chwile poczucia wolności. Jednak mój żołądek był innego zdania. Tak samo było w tym momencie. Przełknęłam ślinę starając się zapanować nad mdłościami. W momencie gdy doszliśmy do grupy agentów, poczułam delikatne szarpnięcie. Wylądowaliśmy.
– Frey – słysząc swoje imię spojrzałam przed siebie. Agent Coulson stał przede mną z wyciągniętą w moją stronę dłonią. Podeszłam do niego chwytając ją delikatnie. Właz przed nami otworzył się, a widząc pochyłe zejście uśmiechnęłam się z wdzięcznością do mężczyzny. Zapewne gdyby nie jego pomoc moje wyjście było by iście artystyczne.
– Dziękuje synu Coul'a – ten uśmiechnął się najwyraźniej chcąc coś powiedzieć, jednak rozmyślił się w ostatniej chwili.
To nie miało już znaczenia. Stałam właśnie na wzgórzu porośniętym suchą ,żółtą trawą. Chłodny wiatr rozwiewał moje niesforne pukle, a ja z wielkim podziwem wpatrywałam się w to co znajduję się u zboczu polany. Była to osada, dość spora i kolorowa. Budynki stojące w odstępach były różnej wielkości. Jak gdyby budowniczy prześcigali się w dziwności i oryginalności swojej wyobraźni. Na swój sposób było to piękne.
– Cóż to za kraina? – zapytałam nie odrywając wzroku od tej fascynującej mieszanki.

– Little Falls – usłyszałam głos agenta Coulson'a tuż za moim uchem – Twój nowy dom.  
   
Witajcie Ziemianie :) Przybyłam do Was z nowym rozdziałem. Ciężko mi cokolwiek o nim powiedzieć. Jest pewnego typu 'przejściem' jakie musiałam dać pomiędzy jej przybyciem a nowym życiem. Mam nadzieję ,że się nie zanudzicie na śmierć. Następny rozdział będzie dłuższy to mogę Wam obiecać. Chciałam podziękować Wszystkim komentującym, nie spodziewałam się tylu osób. Bardzo Wam dziękuje, właśnie staliście się moimi ulubieńcami haha xDPojawiła się nowa zakładka z Zwiastunem, na który serdecznie zapraszam. Jest taką mało zdradzającą zapowiedzią tego czego możecie się tu spodziewać. Naprawdę trudno mi było stworzyć go tak by wszystkiego nie ujawnić. Ufff...W spisie treści pojawiły się tytuły dalszych rozdziałów (takie nie oficjalne) ,w najbliższym czasie mogą też pojawić się zmiany w Bohaterach, ktoś dojdzie do głównej obsady (taki transfer). Pozdrawiam Was serdecznieDziękuje za czytanie tych wypocin i przepraszam za ewentualne błędy. Nie miałam sił po raz kolejny to czytaćLean

15 komentarzy:

  1. Frey trochę mnie denerwuje, wydaje mi się próżna i władcza, ale w sumie czego można się spodziewać po księżniczce, która miała wszystko czego dusza zapragnie, najlepsze luksusy. Może się w niej to zmieni :). A raczej będzie musiała trochę się przystosować żeby żyć na Ziemi. Bardzo fajny rozdział, dobrze, że nie zamkną ją z agentami tylko będzie mogła zaznać trochę życia.
    Czekam na następny.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak Frey będzie musiała się zmienić. Nie ma innego wyjścia. Dziękuje bardzo :)

      Usuń
  2. Hej!
    Oficjalnie zapisuję to opowiadanie do mojej listy ulubionych. Serio, dziewczyno, jesteś genialna! Może rozdział był krótki, ale treściwy i pełen opisów, które strasznie lubię. Nie dało się nudzić, ponieważ Twój styl jest taki lekki i strasznie dobrze się czyta wszystko co wypłynie z Twojej głowy :)
    Widać, że Frey zdążyła już polubić moją ulubioną agentkę Skye :) Nie dziwię, się bo tej dziewczyny chyba trudno nie lubić. Zobaczymy jak potoczą się dalsze losy księżniczki.
    Czekam na kolejny z niecierpliwością!

    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejka! Wybacz, że tak późno się wzięłam za czytanie twojego opowiadania, ale lepiej teraz niż wcale.
    Bardzo podoba mi się ta historia. Piszesz piękne opisy, w tak krótkim rozdziale zamieściłaś tak wiele. Ciekawi mnie jak Frey się przystosuje do otoczenia i ogólnie co się będzie dalej działo.
    Strasznie chcę poznać ciąg dalszy, więc nie trzymaj mnie długo w niepewności i wstawaj szybko rozdziały ;)
    Pozdrawiam,
    Vivilet

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę ,że opowiadanie Ci się spodobało :) Dziękuje :)

      Usuń
  4. Sorka cie bardzo za tak późne komentowanie,ten internet z limitem,Smutne.Ciekawy rozdział,świetne opisy.Tak jak Viv interesuje mnie jak tak kapryśna dziewczyna odnajdzie się na ziemi ;)
    Czekam na szybki next
    Pozdrawiam R.O.A.H.
    W wolnym czasie zapraszam do siebie asgards-mirror-everybody-lies.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje ^^ I nic się nie stało, znam ten ból. Sama przez długi czas miałam internet z limitem i w dodatku baaaardzo wolny. :)

      Usuń
  5. Ja tu musiałam przyjść, po prostu musiałam. Nie dość, że zwiastun to jest istne cudo, szablon masz przecudowny to jeszcze piszesz tak genialnie, że aż robi mi się przykro za każdym razem, gdy kończę czytać. Styl masz taki przyjemny i lekki. Piszesz takie świetne opisy, do tego sam pomysł jest bardzo dobry. <3
    Oh, boże, jak ja Ci zazdroszczę :c
    Choć Freya wydaje się taka próżna i wgl. lubię ją, polubiłam od prologu już. Jestem naprawdę ciekawa jak poradzi sobie na Ziemi i jak się zmieni. :)
    Nie pozostało mi nic innego jak tylko czekać z niecierpliwością na następny rozdział i życzę Ci jak najwięcej weny! ;)
    Pozdrawiam, Elizabeth/Flawless jak wolisz <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, dziękjuje x100 hahah ^^ Naprawdę bardzo ci dziękuje za ten cudowny komentarz za te na YT też. Bardzo się cieszę ,że opowiadanie Ci się spodobało i zwiastun także. Dziękuje raz jeszcze ^^ <3

      Usuń
  6. Komentarz nijaki. Pewne problemy sprawiają, że nie mam chęci nawet pisać. Więc dziś, krótko: Frey to naprawdę specyficzna osoba, ale znalazła się w całkowicie innym środowisku, więc trochę ją rozumiem.
    Życzę weny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nci się nie stało, rozumiem.
      Dziękuje ^^

      Usuń
  7. Twój blog został nominowany do Liebster Award. Więcej na http://lot-kosoglosa.blogspot.com/p/nominacje.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam!
    Nie wiem co mam powiedzieć o tym rozdziale, był bardzo fajny.
    Bawi mnie zachowanie Frey ale nie oszukujmy się... każdy Asgardczyk by się tak zachowywał. Ciekawy rozdział i zabawny po mimo powagi różnych sytuacji.
    P.S. Zapraszam do mnie http://psychiclovemaggie.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  9. "Potrzebowałam osobistej służki, kucharza, sprzątaczki..." śmiałam się jak opętana :) Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam :P Frey jest barwną postacią, której nie da się nie lubić. Wszystko przedstawiasz bardzo naturalnie, opisujesz każdy szczegół przez co Twoje opowiadanie na prawdę przyjemnie się czyta :) Lecę dalej!

    OdpowiedzUsuń